|
|
4. Dezember 2009 |
||||||||||||
|
kliknij na zdjęcia, aby je powiększyć |
klick auf die Fotos, um sie zu vergrößern |
||||||||||||
|
|||||||||||||
|
When the stars threw down their spears, And water’d heaven with their tears, Did he smile his work to see? did he who made the Lamb make thee? William Blake, (The Tiger) |
|||||||||||||
|
Die unendliche Güte und Sanftheit des Menschen wird seiner unbegrenzten Machtgier, grausamen Reflexen und dem stetigen Zerstörungsdrang gegenüber gestellt. Werte wie Liebe, Hoffnung und Glaube werden durch Hass verdrängt. Erich Fromm schrieb über die Geschichte der Menschheit als „ein außergewöhnliches Register der Destruktivität und Grausamkeit“. Er nannte den Menschen den wahrhaftigen „Mörder“ und dass er sich dadurch von Tieren unterscheide. Die menschliche Aggression übersteigt beträchtlich die Intensität aller anderen Säugetiere, was die Frage nach dem Grund und Ziel dieses Potenzials „spezifischer menschlicher Destruktivität“ erzeugt. Paulina Sadowska untersucht in „Paradise Lost“, das sich aus drei Zyklen zusammensetzt - Days of War, Youth und New Word - gerade diesen Aspekt der menschlichen Natur. Die erwähnten Zyklen aus Paulina Sadowskas Werks sind ein Versuch mit der Angst, welche von den Gedanken an Krieg und menschlicher Aggression hervorgerufen wird, fertig zu werden. Die Künstlerin „entleiht“ Bilder, in diesem Fall Fotos aus der Medienwelt und formt sie um: Die originellen idyllischen Szenen wurden kontinuierlich durch die sich nähernde Gefahr verändert (düstere, wolkenbedeckte Landschaft, die Spiegelung anfliegender Flugzeuge in Wasser) , danach explodierende Bomben und der Moment der letzten Szene, wo die Kinder und die Landschaft verschwinden, bis auf das unheilvolle Bild der allein weidenden Gänse in schwarzer Leere. |
|||||||||||||
|
Nieskończona dobroć i łagodność człowieka przeciwstawione zostają jego niezaspokojonej rządzy władzy, okrutnym odruchom i zatwardziałości w mocy niszczenia. Takie wartości jak miłości, nadzieja, wiara zostają wyparte przez nienawiść. Erich Fromm napisał o historii ludzkości, jako „rejestrze niezwykłej destrukcyjności i okrucieństwa” oraz nazywał człowieka prawdziwym „zabójcą”, w czym ten odróżnia się od zwierząt. Agresja ludzka znacznie przekracza natężenie, jakie może zyskać u innych ssaków, co rodzi pytanie o przyczynę i cel tego „specyficznie ludzkiego potencjału destrukcyjności” (s.205). Paulina Sadowska w trzech cyklach pod tytułami: Days of War, Youth i New Word bada ten aspekt natury ludzkiej, który najbardziej ją przeraza i dla którego nie potrafi znależć żadnego wytłumaczenia. Myśl o wojnie, jako wyniku sprzecznych interesów konkretnych grup, zimnej kalkulacji i bezwzględnej manipulacji drugim człowiekiem jest nie do zniesienia, burzy obraz świata, dezorientuje, napawa lękiem, wreszcie odbiera wszelki sens. Człowiek, aby normalnie funkcjonować potrzebuje układu odniesienia, nie istnieje bowiem żadna kultura, w ramach której nie funkcjonowałby określona „mapa otaczającego świata przyrody i społeczeństwa”, która pozwala człowiekowi na zrozumienia własnego miejsca oraz na celowe i konsekwentne działanie. Człowiek na podstawie owej mapy buduje obraz świata, który ma konkretną strukturę i jest wewnętrznie spójny.[1] Brak mapy jest równoznaczny ze stanem rozkładu i śmierci. Wojna, nie tyle niszczy obraz świata ile na stałe wypacza i upośledza jego kształt. Wszystko to dzieje się zaś wewnątrz człowieka, z niego się budzi i nim zamiera. Dwoistość natury ludzkiej, przeczucie, że wewnątrz mnie śpi to, czego tak się obawiam podtrzymuje wieczny niepokój. Wspomniane cykle prac Pauliny Sadowskiej to próba poradzenia sobie z lękiem, jaki wywołuje u niej myśl o wojnie i agresji ludzkiej. Dzieła powstały w wyniku połączenia dwóch, a może więcej niż dwóch porządków czy warstw. Artystka zapożycza obrazy, w tym przypadku zdjęcia, z obszaru kultury masowej i przetwarza je w dwójnasób; raz zmieniając ich „medialny kod”, dwa - ingerując w pierwotną idee przekazu, naruszając oryginalną strukturę obrazu podług pracy wyobraźni. Fotografie znalezione w książkach, Internecie, prasie wywołują inne obrazy, pobudzają projekcje wewnętrznych przeżyć. Malowanie z fotografii jest dla Sadowskiej naturalne, fotografia to dokument, fragment rzeczywistości, który stanowi źródło poznania, to intrygujący obszar badań i pole inspiracji. Przy tym nie chodzi o jakąś szczególną fotografie, wykorzystywane przez artystkę zdjęcia to te, które łatwo przeoczyć, gdyż wypełniają nieuprzywilejowana sferę wizualną rzeczywistości, nie znajdziemy ich w galeriach sztuki czy ekskluzywnych albumach. Do serii Days of War Sadowska wykorzystała zdjęcia z książki „Meine Technik – Meine Bilder” wydanej w Niemczech w 1954 roku, których autorem jest Jeno Dulovits. Zdjęcia te są obrazami sielanki, krajobrazu przyrody, wsi i bawiących się dzieci. Sadowska stworzyła na ich podstawie cykl siedmiu obrazków, który w oczywistym nawiązaniu do Siedmiu Dni Stworzenia przedstawia tu upadek cywilizacji, wojnę, gwałt i pozbawianie życia jednego człowieka przez drugiego. Artystka operuje znanymi, dobrze przyswojonymi w masowej świadomości motywami budowania napięcia i dramaturgii; czarno-białą tonacją barwną i motywem suspensu. Oryginalne sceny sielanek zostają zaburzone najpierw nieznacznie poprzez oznaki zbliżającego się niebezpieczeństwa (złowrogi, pochmurny krajobraz, odbicie nadlatujących samolotów w wodzie), po czym w tle, w oddali, za plecami nieświadomych niczego dzieci, następuje wybuch bomby aż do momentu, kiedy na ostatnim obrazie dzieci i krajobraz znikają a to, co pozostaje, to pochmurny widok gęsi pasących się w czarnej pustce. Na podobnej grze kontrastów i stopniowego nasączania, pozornie niewinnych scen afirmujących radość życia, zbliżającymi się zwiastunami nieszczęścia oparty zastał cykl Youth. New World jest już natomiast prezentacją świata po kataklizmie, świata, w którym nie ma ludzi i w którym zamarło piękno. Wykorzystanie tradycyjnych motywów formalnych i najbardziej znanych sposobów budowania napięcia w narracji odwołuje do języka, który jest w pełni transparentny i dotyka ukrytych emocji. Artystka nie posiada bezpośredniej pamięci wojny, nie doświadczyła jej, zna wojnę z opowieści. Sadowska operuje post-pamięcią, mieszanką kreacji zaczerpniętych z współczesnej kultury wizualnej, pracy wyobraźni i wspomnień przekazanych przez babcie. Strach przed rzeczywistym zagrożeniem, o którym donoszą media, przed potencjalnym konfliktem zbrojnym, którego obrazy są tak blisko, a którego nie można przewidzieć zapętlą się z lekiem przed ciemną stroną człowieka. Sadowska nie pyta o dobro i zło, dobrze rozumie niejednoznaczność natury ludzkiej i to ona własne najbardziej ją przeraża. Chociaż po doświadczeniach Drugiej Wojny Światowej wydawać by się mogło, że strony „białych” i „czarnych” przedzielić można prostą kreską raz na zawsze i chociaż u Sadowskiej nie ma wątpliwości, co do roli kata i ofiary to jest w jej pracach coś, co pomimo radykalnego potraktowania tematu, wprowadza pewien zamęt. Obrazy Sadowskiej mają starannie, klasycznie ujęte kadry, zdają się być wystudiowane i nudnie poprawne. Powtarzają kadry zdjęć przeznaczonych do samodzielnej nauki fotografowania. Jednak, kiedy dokładniej przyjrzymy się szczegółom, nieoczekiwanie zdradzają niedociągnięcia, delikatne błędy formalne. Daje się zauważyć jakby chwilowa nieudolność artystki, lub brak biegłości technicznej. Według autorki wystawy jest to sposób, w jaki wyraża ona niechęć do uczynienia obrazów do końca idealnymi, perfekcyjne wykonanymi, buntuje się przeciwko „pięknemu malarstwu”, przeciwko dokładności i nienagannej formie, która wyzuta jest z prawdziwego uczucia, która jest kłamstwem i salonową grą. W rzeczywistości jest to moment, w którym Sadowska poprzez załamanie formy, która jest tyleż wyrazem własnego stosunku do malarstwa ile buntem przeciwko narcyzmowi, manierze, zakłamaniu i temu wszystkiemu, co czyni z człowieka istotę zimną i wyrachowaną - broni się przed narzuceniem zasad, w które nie wierzy. Jest to wyraz intensywnego poszukiwania układu odniesienia, mapy, która ma pomóc artystce, nie zgubić się w kulturze epatującej przemocą. [1] Fromm, Anatomia ludzkiej destrukcyjności, Dom wydawniczy REBIS, Poznań 1996. ( przeł. Jan Karłowski) |
|||||||||||||
|
|
|||||||||||||