wstecz 

 

Fragmenty publikacji Mariana Kałuskiego z Melbourne pt.:

Polonika w krajach alpejskich

   ......w Mittenwald przekroczyliśmy granicę niemiecko-austriacką. Ponad 20 kilometrów jazdy i jesteśmy w pięknie położyonym i ładnym Innsbrucku, stolicy Tyrolu. W mieście byłem z żoną w 1996 roku. Pamiętam, że poza świeckimi zabytkami jak np. Złoty Daszek (Goldenes Dachl), Hofburg, ratusz, pałace no i Maria-Teresien Strasse obleciałem wówczas wszystkie zabytkowe kościoły w centrum miasta z katedrą św. Jakuba na czele. Teraz zwiedzałem to wszystko ponownie z Krysią, z tym, że tym razem dodatkowo szukałem tu, że tak powiem śladów polskich w oparciu o znane mi już fakty. Chciałem np. zobaczyć uniwersytet, a konkretnie budynek Wydziału Teologicznego, na którym studiowało tak wielu duchownych polskich. W opodal znajdujaczm się kościele uniwersyteckim (jezuickim) zapowiadano na najbliższą niedzielę (10 września) odczyt ks. prof. Krzysztofa Wałczyka z Krakowa. Natomiast w kościele Wilten przy Maria-Theresien Strasse w zapowiedziach parafialnych przeczytałem, że parafia organizuje w dniach 17-23 września wycieczkę do Polski pod nazwą „Śladami papieża Jana Pawła II”: Kraków, Wadowice, Auschwitz, Częstochowa, Ojców, Wieliczka, Kalwaria Zebrzydowska.  

   Innsbruck zapisał się przede wszystkim w historii polskiego Kościoła katolickiego. W 1857 roku na tutejszym uniwersytecie otwarto wydział teologiczny, prowadzony przez jezuitów. W następnym roku jezuici otworzyli w mieście konwikt teologiczny, wkrótce zamieniony na międzynarodowe Collegium Canisianum. Teologia stała tu wysoko więc wydział przyciągał wielu polskich studentów – księży, jednak głównie jezuitów z Galicji. I to nie tylko do 1918 roku, ale również w okresie międzywojennym, a nawet i dziś, choć już na dużo mniejszą skalę. Studiowali tu m.in. biskupi: A. Sapieha – kardynał, arcybiskup metropolita krakowski, K. Bukraba – biskup piński, Cz. Falkowski – biskup łomżyński (przedtem profesor Uniw. Stefana Batorego w Wilnie), S. Jakiel – biskup sufragan przemyski, E. O’Rourke – biskup gdański, S. Rospond – biskup sufragan krakowski, Sz. Sobalkowski – biskup sufragan kielecki oraz profesorowie: J. Bochenek – profesor Seminarium Duchownego w Tarnowie, H.A. Cichowski – profesor KUL, R. Filipski – profesor Seminarium Duchownego we Włocławku, S. Frankl – profesor Uniw. Jana Kazimierza we Lwowie, A. Gerstmann – profesor Uniw. Jana Kazimierza we Lwowie, J. Giecewicz – rektor Papieskiego Kolegium Polskiego w Rzymie, J.K. Kaczmarczyk – profesor Uniw. Jagiellońskiego, J. Korzonkiewicz – profesor Uniw. Jagiellońskiego, Z. Kozubski – profesor Uniw. Warszawskiego, F. Madeja – zastępca profesora Uniw. Jagiellońskiego, J. Miodochowski – rektor Instytutu Polskiego w Rzymie, S. Narajewski – profesor i rektor Uniw. Jana Kazimierza we Lwowie, Z. Obertyński – profesor Uniw. Warszawskiego, J. Pastuszka – profesor KUL, A. Petrani – rektor Seminarium Duchownego w Pińsku i profesor KUL, W. Rosłan – profesor Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, S. Skibniewski – profesor Uniw. Jana Kazimierza we Lwowie, W. Szczepański – prof. Uniw. Warszawskiego i Instytutu Biblijnego w Rzymie, M. Tarnawski – profesor Uniw. Jana Kazimierza we Lwowie, M. Wyszyński – profesor Uniw. Jana Kazimierza we Lwowie, E. Żukowski – profesor Instytutu Teologicznego w Przemyślu.

   W 1979 roku profesorem dogmatyki na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu w Innsbrucku został znany teolog polski Józef Niewiadomski.

   27 kwietnia 1988 roku w ramach pielgrzymki do Austrii Innsbruck odwiedził „polski” papież Jan Paweł II.

   28 października 2006 roku w kościele Jezuitów w Innsbrucku odbył się koncert organowy znanego organisty z Polski, Józefa Skrzeka pt. "Totus Tuus" na cześć Jana Pawła II.

   W błędzie byłyby jednak ten kto by myślał, że  „polski” Innsbruck to tylko duchowni. Bowiem to także historia świeckich Polaków w tym mieście. Np. na uniwersytecie innsbruckim studiowało również wielu świeckich Polaków. O niektórych z nich wspomnę w swoim szkicu o Polakach w Austrii.

   Dzieje Polaków w Tyrolu i Innsbrucku są stare. Historyk Polonii austriackiej Władysław S. Kucharski pisze, że wielu Polaków z zaboru austriackiego (południowa Polska) znalazło się w Tyrolu, a więc chyba głównie w Innsbrucku, już pod koniec XVIII lub na początku XIX w. Potem zagnały w te strony dużo Polaków z Galicji toczone tam walki podczas I wojny światowej. A chyba ładnych kilka tysięcy Polaków przywieźli tu Niemcy z okupowanej Polski na roboty przymusowe podczas II wojny światowej. Zaraz po wojnie, w 1945 roku, ci Polacy założyli w Innsbrucku m.in. Związek Polaków w Tyrolu, Zjednoczenie Polaków w Tyrolu, polscy studenci na tutejszym uniwersytecie Związek Akademików Polskich, a duchowieństwo Sodalicję Mariańską, bo był tu polski ksiądz - O. Matuszek i odprawiane były polskie nabożeństwa. Rząd polski w Londynie wspierała Terytorialna Komisja Skarbu Narodowego (przew. K. Bniński), a polskich kombatantów w Austrii miał zjednoczyć Komitet Organizacyjny Stowarzyszenia Polskich Kombatantów (przew. F. Korwin-Kruczkowski). W Innsbrucku wydawano nawet polskie czasopisma – i to nawet dziennik „Dziennik Radiowy” (1945, prawdopodobnie redagowany przez Jana Matysiaka), „Słowo Polskie” (wydawane przez Sekcję Prasową Polskiego Komitetu Repatriacyjnego, 1945, 3 razy w tygodniu), „Własne Źródło. Myśli Akademickie wydawane. Biuletyn Związku Akademików Polskich w Innsbrucku” (1945-48, red. Zygmunt Adamczewski, nieregularnie), „Dziś i Jutro. Biuletyn Informacyjny Związku Polaków w Okupacji Francuskiej w Austrii” (1946, red. Jerzy Hauptmann, kilka wydań), „Dziś i Jutro. Serwis Prasowy Zjednoczenia Polaków w Tyrolu”” (1948-1949, red. J. Hauptmann, miesięcznik).

   Jednak w najbliższych kilku latach większość Polaków wyjachała z Innsbrucka i Tyrolu do Polski czy na Zachód. Pozostała grupa zaangażowanych Polaków należała od 1975 roku do tyrolskiego oddziału Związku Polaków w Austrii „Strzecha”. Byli to m.in.: Zbigniew Kluska (pierwszy prezes),  Wiktor Pałucki, Anna Schneider, Krystyna Kramer, Władysława i Karol Nowakowie, Czesława  Schubert. Wspierali ich zawsze polscy księża, studenci Wydziału Teologii na tutejszym uniwersytecie. Od końca lat 80. XX w. odprawiali msze polskie najpierw w kościele „Allerheiligen”, następnie w kościele Jezuitów, a obecnie w kościele Kapucynów. Na początku 2006 roku oddział stał się samodzielną organizacją o nazwie Stowarzyszenie Polonii w Tyrolu - Verband der Polen in Tirol, którego prezesem jest Bogdan Wasilewski. Stowarzyszenie prowadzi polską szkółkę sobotnią oraz organizuje różne imprezy społeczne, towarzyskie (m.in. „Bal Polski”) i kulturalne (np. występy Jana Pietrzaka, Krzysztofa Kolbergera, występy Polaków zatrudnionych w miejscowym teatrze - Landestheater). Stowarzyszenie ma własną stronę internetową: http://www.poloniatirol.com

   W Innsbrucku odbyły się w 1964 i 1976 roku Zimowe Igrzyska Olimpijskie z udziałem polskich zawodników. Niestety, dużych sukcesów nie odnieśli. W 1964 roku spośród Polaków najwyższe czwarte miejsce osiągnęła saneczkarka I.Pawełczyk. Liczna ekipa polska w 1976 roku zaliczyła tylko jedno 6. miejsce. Ale byliśmy i polska flaga powiewała na stadionie innsbruckim.

   W stolicy Tyrolu działa Konsulat RP; konsulem honorowym jest Austriak - Siegfried Resl.

   W Innsbrucku urodziło się lub zmarło kilku znanych Polaków. Urodzili się tu m.in. Egon Naganowski (1912), krytyk literacki, eseista i tłumacz pisarzy niemieckich na język polski oraz Stanisław Szyszko (1912), chirurg, profesor Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach. Natomiast w 1927 roku zmarł tu Władysław Szczepański, jezuita, znany biblista, profesor Uniw. Warszawskiego i Instytutu Biblijnego w Rzymie; był w drodze do Jerozolimy, gdzie miał objąć kierownictwo nowego Instytutu Biblijnego.

   Nie, nie piszę historii Polaków w Innsbrucku. Jedynie na przykładzie tej garści faktów, a jest ich więcej,  chcę pokazać, że Polacy nie tylko w Rzymie, Berlinie, Paryżu, Londynie czy Wiedniu, ale nawet w dużo mniejszym i zagubionym gdzieś w austriackich Alpach Innsbrucku mogą czuć się całkiem swojsko, jeśli znają polskie wątki w historii tego miasta. I nie tylko tego, ale wielu pomniejszych miast w całej Europie. Powiedzenie: „gdzie Polaków nie było czy nie ma na świecie?” jest pytaniem czysto retorycznym. Niewiele jest miejsc na świecie gdzie nie było czy nie ma Polaków i śladów polskości czyli poloników. Tropiłem więc je przez całą podróż.

   Podziwiając piękne góry austriackiego Tyrolu dojechaliśmy do Feldkirch, w pobliżu granicy z Lichtensteinem. Mam przed oczyma piękny widok przed samym miastem od strony mostu oraz okazały zamek na wzgórzu. W Feldkirch mieszka z rodziną Wiesław Piechocki, były pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego, dziennikarz, literat, tłumacz i podróżnik; w tym roku był w Australii (ale nie w Melbourne) i ofiarował mi egzemplarz wraz z dedykacją swojej ostatniej ksiażki „Okolice” (Feldkirch-Warszawa 2005), bardzo ciekawy zbiór reportaży z jego podróży po świecie. Obiecał mi, że jak będę tu następnym razem to weźmie mnie „do restauracji zamkowej na olbrzymiego panierowanego sznycla, sałatę i kufel austriackiego piwa”, zaznaczając, że „To tam taki zestaw klasyczny”.

   Jednak Wiesław Piechocki nie był i nie jest jedynym Polakiem w Feldkirch. Byli tu i są inni Polacy. Szczególnie dużo ich tu było podczas I i II wojny światowej; podczas pierwszej byli to uciekinierzy z ogarniętej wojną Galicji, a podczas drugiej Polacy przywiezieni tu przez hitlerowców do niewolniczej pracy. Za Austro-Węgierskiej nieboszczki do tutejszego ekskluzywnego gimnazjum jezuickiego uczęszczało trochę Polaków, m.in. znany sportowiec Jan Wilhelm Ripper, 1928-36 mistrz Polski  i reprezentant naszego kraju w międzynarodowych wyścigach i rajdach samochowowych oraz hrabia Andrzej Morstin, przed wojną prezes Klubu Ziemiańskiego w Warszawie, właściciel znanej stadniny koni wyścigowych i zdobywca ponad 100 nagród w zawodach hippicznych.     

   Kolejnym naszym postojem był Vaduz – stolica małego, niepodległego księstwa Lichtenstein (obszar: zaledwie 160 km kw., ludności 33 000). Nawet i w takim maleńkim kraiku nie brak Polaków. Obecnie są nimi m.in. wspomniany wyżej Wiesław Piechocki, od 1982 roku nauczyciel języków w gimnazjum w Vaduz i pochodzący z Krakowa Maciej Zborowski, który jest od ponad 20 lat organistą w kościele katolickim p.w. św. Floriana. Z panem Wiesławem umówiliśmy nasze spotanie w Vaduz na 3 września. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie na tle zamku książęcego na skalistym wzgórzu. Pan Wiesław nie mieszka jednak w Lichtensteinie, a tylko, o czym już wspomniałem, w przygranicznym austriackim Feldkirch......

TEKST MARIAN KAŁUSKI

FOTO BOGDAN WASILEWSKI

 

 Counter