wstecz

Wywiad z panią Prof. dr Ireną LIPOWICZ, Ambasadorem Rzeczypospolitej Polskiej w Austrii

 

Pani Ambasador, stawiam pierwsze pytanie: Jak zostaje się ambasadorem? 

- Zwykle po około 15 latach kariery dyplomatycznej. Byłam kolejno trzecim, potem drugim,  pierwszym sekretarzem ambasady, następnie radcą, w końcu ambasadorem. Przedtem kończy się Akademię Dyplomatyczną. W Polsce nie ma jeszcze takiej placówki kształcącej kadry w tym kierunku. Zastępuje na razie Krajowa Szkoła Administracji Publicznej (KSAP). Moja droga była inna. Spędziłam 8 lat jako posłanka w Sejmie od czasu pierwszych wolnych wyborów. W parlamencie byłam posłem przez trzy kadencje. Byłam przez wiele lat przewodniczącą polsko-austriackiej grupy parlamentarnej. Właśnie moje szczególne zainteresowania Austrią sprawiły, iż poproszono mnie o pełnienie funkcji ambasadora w tym kraju.  

A jak przebiegała Pani kariera naukowa?  

- Studiowałam prawo na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Jako że ukończyłam te studia z wyróżnieniem, zostałam na uczelni jako adiunkt z tytułem doktora w Katedrze Prawa Administracyjnego i Samorządu Terytorialnego. Potem uzyskałam tytuł docenta (1992) za pracę „Pojęcie sfery wewnętrznej w prawie administracyjnym“. Pracę naukową kontynuowałam w Katowicach (UŚ) oraz we wspomnianej KSAP. Od czterech lat jestem profesorem na Uniwersytecie im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Dwukrotnie byłam stypendystką  Fundacji Humboldta (Heidelberg i Tybinga). Jestem członkiem rady wydawniczej „The Polish Quarterly of International Affairs“.  

Od kiedy jest Pani w Wiedniu jako ambasador?  

- Funkcję ambasadora nadzwyczajnego i pełnomocnego Rzeczypospolitej Polskiej w Republice Austrii pełnię od 3 maja 2000 roku. 

Objęła Pani tę ważną placówkę po prof. Władysławie Bartoszewskim oraz po prof. Janie Barczu. Jakie są echa, reperkusje tego faktu?  

Moi znakomici poprzednicy wykonali wielką pracę wśród austriackich elit oraz w korpusie dyplomatycznym. A moim zadaniem jest – ze względu na akcesję Polski do Unii Europejskiej – dotrzeć do całego społeczeństwa austriackiego, do jego wszystkich warstw. Ogromną wagę przykładam do kontaktów z „Landami“ [Austria jest podzielona na 9 „Landów“, czyli „województw“, „okręgów“], z Izbą Gospodarczą, Izbą Pracy, ze Związkami Zawodowymi i rolnikami. Dużo też podróżuję po Austrii, pamiętając, że jestem akredytowana w Austrii a nie tylko w Wiedniu. 

Czym sie zajmuje Pani Ambasador na co dzień?  

- Zajmuję się tym, co dotyczy pracy ambasadora, czyli podnoszeniem na wyższy poziom kontaktów bilateralnych oraz zbliżeniem Polski do krajów Unii Europejskiej. W praktyce oznaczało to, iż w zeszłym tygodniu (to moja duża radość) podpisaliśmy długo negocjowane umowy o zwalczaniu przestępczości zorganizowanej, udział mój w dwu konferencjach, w forum gospodarczym „Polska – partner w Europie“. Następnie brałam udział w uroczystym podpisaniu kontraktu między dwiema wielkimi firmami z Polski i z Austrii w sprawie wspólnych działań na rynkach wschodnich. Jest to kontrakt o wielkich perspektywach. Tego samego dnia przyjmowałam reprezentację gminy Neudörfl (=współpraca regionalna) oraz wzięłam udział w dwu ważnych przyjęciach dyplomatycznych.

Dzisiaj wezmę jeszcze udział w wielkiej konferencji na temat przyszłości związków zawodowych, jutro otworzę walne zebranie polskich inżynierów i techników w Austrii. Następnie zostałam zaproszona na zjazd Polonii w Burgenlandzie [Burgenland = najbardziej wschodni „Land“ austriacki, wzdłuż granicy z Węgrami]. Wieczorem, tego samego dnia, na zaproszenie policji z Burgenlandu, mam otworzyć nowy bal policyjny, a w niedzielę wygłoszę przemówienie do dużego zjazdu Polonii w Neusiedl. 

Wróćmy do spraw Polonii, bo to zaciekawi naszych czytelników. Jakie są kontakty Ambasady RP z Polonią w Wiedniu?  

Są intensywne. To główny przedmiot działania Wydziału Konsularnego  d/s Polonii w naszej placówce. Ja osobiście też dokładam energii i zwracam wiele uwagi na  problemy Polonii. W dniu 2 maja b.r. w „Dniu Polonii“ zorganizowaliśmy tutaj, w tych pięknych wnętrzach pałacowych prezentację osiągnięć Polonii – przybyło ok. 2000 osób i kilkadziesiąt organizacji.  

A propos wnętrza pałacowe. Jestem tu po raz pierwszy i podziwiam piękno wspaniałych pomieszczeń – jestem bardzo pozytywnie zaskoczony autentycznym, historycznym luksusem oraz estetyką sal i korytarzy. Czy może Pani Ambasador coś powiedzieć na ten temat?  

- Tak, znajdujemy się tu w zachodniej dzielnicy Wiednia o nazwie Hietzing. Zajmujemy piękną istotnie, starą willę. Znajduje się ona bardzo blisko pałacu cesarskiego Schönbrunn. Cała nieruchomość jest własnością Polski od około 50 lat.  Została kupiona od właścicieli, pochodzących ze szlachty czeskiej.  Byli również kawalerami Zakonu Maltańskiego. Stąd, jak pan zauważył, powtarza się wszędzie jako ozdoba motyw Krzyża Maltańskiego. Przejęliśmy tę willę w podupadłym stanie. Rzeczypospolita wyasygnowała pieniądze na remont. Skutki widział pan – robotnicy działają intensywnie na zewnątrz, a my cały czas pracujemy – jest to dla personelu bardzo uciążliwe. Budynek sam został odrestaurowany przez wysokich specjalistów z Polski. Wszyscy nasi goście podziwiają efekty ich pracy. 

Dziękuję. Jako że mieszkam 760 km od Wiednia, nad Renem, ale w Austrii, ciekawią mnie kontakty Ambasady z Polonią poza stolicą nad Dunajem? 

- Odwiedziłam już osobiście wszystkie „Landy“. W najbardziej oddalonym na zachód, w Vorarlbergu, gdzie pan mieszka, byłam trzykrotnie. Wysoko cenię również pracę Polonii w Grazu (Styria), Linzu (Górna Austria), Innsbrucku (Tyrol) oraz w Salzburgu.  

Jakie są w ogóle problemy Polonii z perspektywy placówki dyplomatycznej? 

- Są to często kwestie znalezienia sobie miejsca w nowym społeczeństwie, w tym przypadku austriackim, bez utraty własnej tożsamości, dumy narodowej. Nasza Polonia przeżyła ciężkie lata. Najwyższy czas, aby podniosła głowę i znalazła należne miejsce w życiu społecznym i politycznym drugiej ojczyzny. Nastąpiło to już w gospodarce i w kulturze – co wysoko cenię – ale oczekuję z niecierpliwością pierwszych posłów pochodzenia polskiego do parlamentu austriackiego. 

A jak wyglądają problemy polityczne Polski z perspektywy Wiednia?  

- Jesteśmy postrzegani jako poważny kandydat do wejścia do Unii Europejskiej oraz jako partner regionalny. Nasze problemy są typowe dla okresu przejściowego do struktur nowych demokracji. Natomiast nasze osiągnięcia są również doceniane, niezależnie od występujących trudności. 

Co sądzi Pani, Ekscelencjo, na temat wejścia Polski do Unii Europejskiej?  

Traktuję to jako jeden z powodów mojej misji w Austrii. Stoimy przed historycznym rozstrzygnięciem, które musi dokonać się zgodnie z wolą całego narodu. Ale myślę, iż  Europa RAZEM będzie silniejsza. Europa potrzebuje nas a i my potrzebujemy Europy. Historia sukcesu dwu podobnych mentalnościowo katolickich krajów, czyli Hiszpanii i Irlandii, wskazuje wyraźnie na nasze szanse.

W niczym nie jesteśmy gorsi od Hiszpanów czy Irlandczyków.  

A jak włączyła się Ambasada RP do odbywającego się akurat „Roku Kultury Polskiej“ w Austrii?  

- Proszę pana, to był właśnie NASZ projekt. On powstał tutaj i został zaakceptowany i ogłoszony przez obu ministrów Spraw Zagranicznych. W tym przedsięwzięciu chodzi o przełamanie niekorzystnych stereotypów tutaj w Austrii, czyli w kraju, gdzie akceptacja Polski jest wciąż jeszcze najniższa pośród krajów UE, a sam potencjał akceptacji jest przecież ogromny. Realizowaniem „Roku Kultury Polskiej“ zajmuje się Instytut im. Adama Mickiewicza w Warszawie oraz Instytut Polski w Wiedniu. Bardzo wiele zawdzięczamy w przebiegu imprez samej Polonii. Nie tylko jej konkretnym projektom, lecz przede wszystkim ogólnej inspiracji. To z obserwacji tutejszej Polonii wynikło przekonanie naszej placówki, że potrzebujemy zorganizować coś tak wielkiego dla przełamania stereotypów. 

Jak dzieli Pani Ambasador życie prywatne z zawodowym?  

- Prywatne cierpi ogromnie. Co dzień pracuję 10 – 12 godzin, ale wiem, iż nie jestem wyjątkiem wśród ambasadorów. 

Hobby?  

- Literatura, w tym również typu „science-fiction“ oraz podróże.  

A propos podróże. To gdzie spędzi Pani Ambasador lato 2002?  

- Jeszcze dokładnie nie wiem, ale najprawdopodobniej w Polsce, chyba na Mazurach. Mam nadzieję na dwa tygodnie wakacji.  

Bardzo Pani Ambasador dziękuję za udzielenie wywiadu. Z żalem żegnam tak interesującego i kompetentnego interlokutora w tak rozsłonecznionych i estetycznych salonach Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Wiedniu.  

Wywiad przeprowadził

Wiesław PIECHOCKI,

Wiedeń, czerwiec 2002

  Counter